Lastman. Tom 1

Adrian Velba nie może się już doczekać dorocznych Igrzysk. Jednak jego nadzieje na udział w zawodach rozsypują się w pył, gdy choroba rozkłada jego partnera. Wybawieniem z sytuacji okazuje się tajemniczy przybysz - Richard Aldana - milczący twardziel z na oko zupełnie innego świata. Przypadkowe spotkanie na zawsze odmieni losy obu bohaterów. Jeden z największych francuskich hitów komiksowych ostatCzytaj więcej

  • Wydawnictwo: Sonia Draga
  • Serie: Lastman
  • Data premiery: 2019-04-10
  • Okładka: miękka
  • Liczba stron: 208
  • Wymiary: 211 x 152
więcej parametrów

O książce

Adrian Velba nie może się już doczekać dorocznych Igrzysk. Jednak jego nadzieje na udział w zawodach rozsypują się w pył, gdy choroba rozkłada jego partnera. Wybawieniem z sytuacji okazuje się tajemniczy przybysz - Richard Aldana - milczący twardziel z na oko zupełnie innego świata. Przypadkowe spotkanie na zawsze odmieni losy obu bohaterów. Jeden z największych francuskich hitów komiksowych ostatnich lat - mangowa ekspresja, europejska wrażliwość, szalona, nieprzewidywalna akcja rodem z amerykańskich blockbusterów.

NAGRODY:

  • Konkurs Główny Festiwalu w Angouleme
  • Gran Guigini

NOMINACJE:

  • Konkurs Główny Festiwalu w Angouleme
  • Prix BD Fnac

Dane szczegółowe

Identyfikator produktu
878464
Tytuł
Lastman. Tom 1
Wydawnictwo
Serie:
Język
polski
Język oryginału
angielski
Liczba stron
208
Typ okładki
miękka
Wydanie
I
Data premiery
2019-04-10
Rok wydania
2019
Kraj pochodzenia
Polska
Wymiary
211 x 152
Waga
0.28 kg
Wysokość
15 mm
Długość
210 mm
Głębokość
150 mm
Liczba elementów zakres
Do 49
Szerokość
148 mm
Nasza cena
32,49 zł

Opinie i recenzje książki Lastman. Tom 1

4,0/5
 
1 recenzja
  • 5
  • 4
  • 3
  • 2
  • 1
Recenzje produktów są zarządzane przez stronę trzecią w celu weryfikacji autentyczności i zgodności z naszymi wytycznymi dotyczącymi ocen i recenzji
RecenzjeNajnowsze
Jak działają recenzje
  • Michał L. Klient niezweryfikowany
    4.0
     
    2019-05-13Recenzja zweryfikowana
    (PRAWIE) FRENCH MANGA

    Manga to określenie odnoszące się konkretnie do japońskich komiksów. Wiele krajów jednak od dawna próbuje przenieść jakże atrakcyjne schematy tworzenia tych opowieści na swój grunt. Próbowali tego dokonać nie tylko Azjaci, ale też i Amerykanie („Dirty Pair”, „Ninja Boy”), a nawet Polacy („Vampire Delight”, cyfrowy magazyn „MangaMix Neo”). Nie przypadkiem japoński rząd co roku organizuje też konkurs International Manga Award. W ostatnich latach trochę szumu udało się zrobić zarówno Polce z jej „Snem o Japonii” oraz francuskiej serii „Radiant”. Pojawiło się nawet określenie „french manga” i właśnie nim należałoby nazwać „Last Man”. W odróżnieniu od „Radianta”, graficznie rzecz w ogóle nie przypomina komiksów z Kraju Kwitnącej Wiśni, ale ma jednocześnie z nimi wiele wspólnych elementów.

    Adrian Velba nie ma powodów do narzekań. Po roku treningów w szkole sztuk walki staje wreszcie przed wymarzoną szansą wystąpienia w turnieju. Pech chce jednak, że jego partner rozchorowuje się, a to uniemożliwia występ również Adrianowi.
    I tu na scenę wkracza Richard Aldana, który przejechał 3000 kilometrów tylko po to, by odkryć, że bez partnera nie może wziąć udziału w turnieju. Pewien wygranej, słysząc o problemie Adriana, postanawia połączyć z nim siły. Co z tego wyniknie?

    Tyle jeśli chodzi o fabułę. Pozwólcie zatem, że przyjrzę się co w ogóle „Last Man” ma wspólnego z mangą. Bo ani ilustracje nie są mangowe, ani nawet kierunek czytania nie różni się od europejskiego. Grubość? Format? Owszem, te bardziej przypominają tomiki tankōbon, jednak nie do końca – a przecież wiele dzieł, amerykańskich, europejskich, polskich nawet wychodzi w podobnych wymiarami albumach. Czarnobiała szata graficzna? Tu chyba nie muszę dawać żądnych przykładów. Ale kilka kolorowych stron otwierających całość, po części kadrowanie (po części, bo nie brak tu amerykańskich naleciałości), a przede wszystkim estetyka całości i powielanie shounenowych schematów już mangi przypominają.

    Bo „Last Man” to, jeśli rozpatrywać całość przez pryzmat gatunkowych przynależności komiksów japońskich, shounenowy bitewniak pełną gębą. Akcja jest szyba i lekka, dialogów nie ma zbyt wiele, za to obrazy – dynamiczne i uproszczone - stanowią główny sposób opowiedzenia całości. Jest w tym swoboda, jest nonszalancja, brak natomiast erotyki – jednego ze stałych elementów tego typu mang. I brakuje czegoś jeszcze: typowo japońskiej szaty graficznej.

    Ilustracje w mangach, nawet jeśli uproszczone, pozostają jednocześnie pełne realizmu, znakomitego oddania szczegółów i świetnego klimatu. „Last Man” natomiast to typowo europejska (przynajmniej jeśli chodzi o komiks współczesny) robota, prosta, trochę niechlujna, wzbogacona o nieco szarości mającej udawać rastry. Nie razi w oczy, ale i nie zachwyca. Gdyby całość była lepiej narysowana, poziom komiksu na pewno by wzrósł. Ale i tak to niezła rozrywka i warta poznania ciekawostka dla nastolatków (i nie tylko). Ciekaw jestem jak wypadnie drugi tom.
Recenzje
Każdą z recenzji weryfikujemy na trzy sposoby:
  • Klient zweryfikowany
    Autorzy recenzji z tym oznaczeniem są naszymi klientami. Kupili ten produkt w sklepie tantis.pl.
  • Klient niezweryfikowany
    Autorzy recenzji z tym oznaczeniem są naszymi użytkownikami, ale nie możemy potwierdzić, że kupili ten produkt w sklepie tantis.pl.
  • Recenzja Zweryfikowana
    Potwierdzamy, że prezentowana opinia może dotyczyć danego produktu i zawiera elementy jego recenzji.
Dostawa i płatność
Udostępnij produkt
Wstaw link na:
lub skopiuj link
Dodano do koszyka