Wiatr nad Wiklińcem
Wyjątkowo sroga zima sprawia, że mieszkańcy Wiklińca z lękiem spoglądają w niebo, z którego niemal bez ustanku prószy śnieg. Biały puch przykrywa świat grubą warstwą i co dzień przybywa go więcej, aż ludzie zaczynają się bać. Może bogowie pogniewali się na nich tak bardzo, że w tym roku wiosna nie nadejdzie? Może za karę Wikliniec pozostanie skuty lodem i targany zimnym wiatrem, a im przyjdzie umrCzytaj więcej
- Wydawnictwo: Filia
- Data premiery: 2026-02-11
- Okładka: miękka
- Liczba stron: 344
- Wymiary: 206 x 138
O książce
Wyjątkowo sroga zima sprawia, że mieszkańcy Wiklińca z lękiem spoglądają w niebo, z którego niemal bez ustanku prószy śnieg.
Biały puch przykrywa świat grubą warstwą i co dzień przybywa go więcej, aż ludzie zaczynają się bać. Może bogowie pogniewali się na nich tak bardzo, że w tym roku wiosna nie nadejdzie? Może za karę Wikliniec pozostanie skuty lodem i targany zimnym wiatrem, a im przyjdzie umrzeć z głodu lub szukać innego miejsca do życia?
Wiosna jednak wreszcie nadchodzi, a wraz z nią pojawiają się posłańcy z grodu, by prosić o pomoc wiedźmę Czębirę.
Szykuje się zatem nowa wyprawa, w którą ruszy nie tylko wiedźma, ale także jej mąż, Mira i Bogdasz, Roch oraz nieco zwariowani bliźniacy. Czy zdążą z pomocą? Czy nie pokonają ich trudy podróży? I czy uda im się bezpiecznie wrócić do Wiklińca?
Dane szczegółowe
Opinie i recenzje książki Wiatr nad Wiklińcem
- 5
- 4
- 3
- 2
- 1
- Zakup niezweryfikowany
5.02026-06-15Recenzja zweryfikowana„Wiklińcem rządzi wiatr, ale to ludzkie serca wyznaczają kierunek tej opowieści.” „W świecie dawnych bogów i nieprzebytych puszcz odwaga rodzi się ze wspólnoty.” „Czasem największą próbą nie jest walka z zimą, lecz ocalenie nadziei.” Powrót do Wiklińca jest niczym otultlenie się ciepłym kocem- znani bohaterowie, rozwijające się relacje i chęć bycia szczęśliwym. Czębira wraz z ukochanym mężem Falimirem oczekują narodzin dziecka Wilczana i jego żony Sławy ciesząc się również swoim związkiem. Niestety zima nie opuszcza niewielkiej osady. Wprawia to mieszkańców w przygnębienie- ludzie powoli zaczynają wierzyć, ze bogowie się nich po prostu pogniewali. Wciąż żywe w ich pamięci są wspomnienia śmiertelnej choroby, co dodatkowo napełnia ich strachem. Wkrótce okazuje się że przed nimi jeszcze wieje wyzwań Przebywając w Źrodlicach Mira i Bogdasz spotykają się z Lutką - siostrą młodego mężczyzny i przyjaciółką dziewczyny, która zasłyszawszy wieści z rodzinnych stron zaczyna się zastanawiać czy jej przeznaczeniem jest bycie kapłanką ognia.. Jaką podejmie decyzję? Nie tylko to jednak zajmuje myśli czytelnika podczas lektury Nad niemal wszystkimi wsiami wisi niebezpieczeństwo - obcy wojowie podpalają niewielkie miejscowości i porywają ich mieszkańców o czym Wiklińczanie dowiadują się od Oleny i Wita. Na szczęście Wilczan i jego ojciec nikogo nie zostawiają samemu sobie i wysyła im w sukurs Myślibora wraz z jego waleczną drużyną.. Co z tego wyniknie i które pary zostaną wystawione na próbę? I czy Wikliniec zostanie ocalony? Przeszłość również nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa.. Ta książka była niczym powrót do domu - bohaterów znałam już dobrze, lecz to wcale nie oznacza ,że mnie nie zaskoczyli. Najbardziej podobały mi się wątki Lutki, Myślibora i mojego ulubieńca Falimira. Walki z rytuały słowiańska kultura, miłość oraz upór. Niczego w tej powieści nie zabraknie. Autorka umiejętnie buduje napięcie, a jednocześnie pozostawia przestrzeń na chwile pełne ciepła i wzruszeń. Losy mieszkańców Wiklińca angażują od pierwszych stron, a ich wybory sprawiają, że trudno pozostać obojętnym. Szczególnie urzekł mnie klimat tej historii – surowa, nieustępująca zima, wiara w dawnych bogów oraz silne więzi łączące mieszkańców osady tworzą niezwykle wiarygodny i immersyjny świat. To opowieść o tym, że nawet w najtrudniejszych chwilach nadzieja potrafi przetrwać, jeśli obok są ludzie gotowi walczyć o siebie nawzajem. Jeśli lubicie powieści inspirowane słowiańskimi wierzeniami, pełne emocji, rodzinnych relacji i bohaterów, do których łatwo się przywiązać, ta książka z pewnością skradnie wasze serca. „Wiatr nad Wiklińcem” to historia o tym, że nawet najsroższa zima kiedyś przemija, a największą siłą człowieka są ci, którzy pozostają u jego boku.Czy ta recenzja była przydatna?00 - Zakup niezweryfikowany
5.02026-03-04Recenzja zweryfikowanaZnacie serię "Widunka" Joanny Tekieli? Jeśli tak to mam dla Was niespodziankę, bo właśnie ukazała się trzecia część pod tytułem "Wiatr nad Wiklińcem". Ale niestety jest to finałowa część. Do Wiklińca zawitała sroga zima. Mieszkańcy są przekonani, że to właśnie Bogowie pokarali ich taką pogodą za ostatnie rewolucje. Strach przed głodem nasila się coraz bardziej. W końcu jednak wiosna nadchodzi. Wraz z odwilżą nadciągają posłańcy z grodu prosząc wiedźmy Czębirę o pomoc. Wyrusza ona wraz z najbliższymi osobami w niebezpieczną wyprawę. Wspólna podróż stawia przed nimi wiele wyzwań, prób charakterów ale też buduje wzajemne zaufanie. Czy uda im się bezpiecznie dotrzeć z pomocą? Jest to historia, w której słowiański klimat wybrzmiewa praktycznie na każdej stronie. Natura i wiara w siłę bóstw współgrają z tym co czują bohaterowie. Dawne wierzenia i duchowość tworzą świat, który niby niewidoczny a tak bardzo prawdziwy. Finał serii natomiast pokazuje, że największą siłą człowieka jest więź z innym człowiekiem, która potrafi przetrwać nawet najtrudniejsze chwile. Jeśli lubicie słowiański klimat to ta seria jest zdecydowanie dla Was.Czy ta recenzja była przydatna?00 - Zakup niezweryfikowany
5.02026-02-22Recenzja zweryfikowana„Wiatr nad Wiklińcem” autorstwa Joanna Tekieli to trzeci tom serii „Widunka” – opowieści osadzonej w słowiańskim klimacie, pełnej wierzeń, magii i surowej przyrody. To fantasy historyczne z wyraźnym rysem obyczajowym, w którym emocje bohaterów są równie ważne jak sama fabuła. Tym razem mieszkańców Wiklińca dotyka wyjątkowo sroga zima. Śnieg nie przestaje padać, a strach zagląda do każdej chaty. Ludzie zaczynają wątpić, czy bogowie nie odwrócili się od nich na dobre. Groźba głodu i śmierci w mroźnej pustce staje się coraz bardziej realna. Ten zimowy krajobraz buduje napięcie i poczucie osaczenia – chłód niemal czuć na własnej skórze. Kiedy wreszcie nadchodzi wiosna, przynosi nie ulgę, lecz nowe wyzwanie. Posłańcy z grodu proszą o pomoc wiedźmę Czębirę. Rozpoczyna się wyprawa, w którą ruszają nie tylko ona i jej mąż, ale także Mira, Bogdasz, Roch oraz bliźniacy wnoszący do historii nutę lekkości. Fabuła nabiera tempa – to opowieść drogi, w której bohaterowie muszą zmierzyć się zarówno z niebezpieczeństwami świata zewnętrznego, jak i własnymi lękami. Największą siłą tej części są emocje. Strach przed nieznanym miesza się z nadzieją. Determinacja przeplata się ze zwątpieniem. W relacjach między bohaterami widać ciepło, lojalność i odpowiedzialność za wspólnotę. Czębira to postać silna, ale nie pozbawiona wątpliwości – jej człowieczeństwo sprawia, że łatwo się z nią utożsamić. Pozostali bohaterowie również zyskują głębię – każdy niesie własne doświadczenia i własne powody, by wyruszyć w drogę. Podczas czytania towarzyszy napięcie i ciekawość, czy misja się powiedzie. Pojawiają się momenty wzruszenia, szczególnie gdy na pierwszy plan wychodzą więzi rodzinne i poczucie wspólnoty. Jest też zachwyt nad światem przedstawionym – surowym, ale pięknym, przesyconym słowiańskim duchem. To książka dla miłośników słowiańskiego fantasy, historii inspirowanych dawnymi wierzeniami i opowieści drogi z wyraźnym wątkiem emocjonalnym. Spodoba się czytelnikom, którzy cenią nie tylko akcję, ale też klimat, relacje i powolne budowanie napięcia. Najlepiej sięgnąć po nią, znając wcześniejsze tomy, by w pełni docenić rozwój bohaterów. „Wiatr nad Wiklińcem” to historia o nadziei w najciemniejszym czasie, o sile wspólnoty i o tym, że nawet po najdłuższej zimie przychodzi wiosna. Jeśli szukasz klimatycznej, poruszającej opowieści z nutą magii i słowiańskiej tradycji, ta książka zdecydowanie zasługuje na miejsce na Twojej półce.Czy ta recenzja była przydatna?00 - Zakup niezweryfikowany
5.02026-02-16Recenzja zweryfikowanaJak to bywa z dobrymi seriami, wystarczy, że zobaczę zapowiedź kolejnego tomu i już wiem, że będzie moja. Tak właśnie było z „Wiatrem pod Wiklińcem”, trzecią częścią cyklu „Widunka” Joanny Tekieli. Po wydarzeniach z pierwszego tomu, kiedy poznawałam Mirę i świat słowiańskiej osady, a potem po emocjonującej kontynuacji, w której relacje między bohaterami nabrały głębi i pojawiły się pierwsze poważne próby charakterów, czekałam na tę część z prawdziwą niecierpliwością. Ta seria ma w sobie coś, co mnie przyciąga jak magnes. Surowość dawnych czasów, bliskość natury i ludzi, którzy mimo lęków potrafią walczyć o siebie i swoich bliskich. Joanna Tekieli to autorka, po której książki sięgam często i z ogromnym zaufaniem. Ma w swoim dorobku wiele tytułów, ale to właśnie seria „Widunka” szczególnie skradła moje serce. Jej styl jest plastyczny, pełen detali, a jednocześnie bardzo przystępny, temu czyta się lekko, choć tematy, które porusza, wcale lekkie nie są. Już sama okładka „Wiatru pod Wiklińcem” zachwyca. Idealnie komponuje się z poprzednimi tomami, tworzą spójną, klimatyczną całość. W trzeciej części wracamy do Wiklińca w czasie wyjątkowo srogiej zimy. Śnieg nie przestaje padać, lęk zagląda w oczy mieszkańcom, a widmo głodu i gniewu bogów zaczyna być coraz bardziej realne. Autorka wspaniale oddaje atmosferę niepewności i ten wszechobecny chłód niemal czułam na własnej skórze, tym bardziej, że u nas za oknem panowały pidobne temperatury. Czy wiosna w ogóle nadejdzie? Czy osada przetrwa? Te pytania wiszą nad bohaterami przez sporą część książki i budują napięcie od pierwszych stron. Gdy w końcu przychodzi odwilż, nie oznacza to wcale spokoju. Posłańcy z grodu proszą wiedźmę Czębirę o pomoc i rozpoczyna się kolejna wyprawa. I to właśnie ten moment był dla mnie jednym z najciekawszych. W drogę ruszają nie tylko Czębira i jej mąż, ale też Mira, Bogdasz, Roch oraz bliźniacy, którzy jak zwykle wnoszą do historii odrobinę chaosu i humoru. Wyprawa pełna jest trudów, niebezpieczeństw i decyzji, które mogą zaważyć na przyszłości nie tylko ich samych, ale i całej osady. Najbardziej poruszyły mnie sceny pokazujące siłę wspólnoty, momenty, w których bohaterowie muszą zaufać sobie nawzajem, mimo różnic i wcześniejszych nieporozumień. Bardzo podobało mi się też to, jak autorka rozwija postać Miry. Widać jej dojrzewanie, wewnętrzną walkę, momenty zwątpienia, ale i rosnącą odwagę. Czy zawsze słucha głosu serca? Czy potrafi podjąć decyzje, które będą słuszne, choć bolesne? I czy każda wyprawa musi coś w nas bezpowrotnie zmienić? Emocji w tej części nie brakuje. Jest niepokój, napięcie, wzruszenie, ale też ciepło i nadzieja. Autorka serwuje nam mieszankę przygody, refleksji i słowiańskiego klimatu, który tak bardzo kocham. Są chwile, gdy serce bije szybciej, bo nie wiadomo, czy bohaterowie zdążą z pomocą. Są też momenty ciszy- takie, w których można zatrzymać się na chwilę i poczuć zapach lasu, usłyszeć wiatr wśród drzew. To, co najbardziej spodobało mi się w tej części, to poczucie domknięcia pewnych wątków, ale bez utraty tej magii, która towarzyszyła mi od pierwszego tomu. Czułam, że jestem częścią tej społeczności, że przeżywam z nimi każdą stratę i każdy triumf. I właśnie za to kocham tę serię, za autentyczność emocji i za świat, do którego chce się wracać. Jeśli lubicie słowiańskie klimaty, opowieści o dawnych czasach, silnych bohaterach i historii, w której natura jest niemal równorzędnym bohaterem, to koniecznie sięgnijcie po „Wiatr pod Wiklińcem”. A najlepiej po całą serię „Widunka”. To podróż, która zostaje w sercu na długo.Czy ta recenzja była przydatna?00

