Światło popołudnia

Jerzego Plutowicza poznałem przez redaktora Ziemowita Fedeckiego, od którego w roku 1996 przejąłem dział poezji w miesięczniku „Twórczość”, a który z wielkim uznaniem – mimo, że słowem nigdy nie szermował – wyrażał się o liryce tego autora. Za każdym razem – gdy tylko proponowałem nowe jego utwory do druku – mój wybór z zainteresowaniem, ale i z ożywieniem akceptowali starsi koledzy z redakcji: JeCzytaj więcej

  • Liczba stron: 58
  • Wymiary: 20 x 14 x 0
  • Kategorie: Książki
więcej parametrów

O książce

Jerzego Plutowicza poznałem przez redaktora Ziemowita Fedeckiego, od którego w roku 1996 przejąłem dział poezji w miesięczniku „Twórczość”, a który z wielkim uznaniem – mimo, że słowem nigdy nie szermował – wyrażał się o liryce tego autora. Za każdym razem – gdy tylko proponowałem nowe jego utwory do druku – mój wybór z zainteresowaniem, ale i z ożywieniem akceptowali starsi koledzy z redakcji: Jerzy Lisowski, Henryk Bereza i Marian Grześczak; a także Tadeusz Komendant, któremu przekazywałem nadsyłane na moje nazwisko szkice literackie przyszłego autora Światła popołudnia. Piszę teraz o tym, aby to, co pamiętam, nie pochłonęła niepamięć. Plutowicz ma styl, jak dla mnie, rozpoznawalny i niepodrabialny. O takich jak on zwykło się mówić: poeta osobny. Nie należał do żadnego pokolenia literackiego, do żadnej poetyckiej czy choćby towarzyskiej grupy, dlatego też nasza krytyka – przez wiele lat hołdująca zasadzie, że literatura polska to nieustająca walka pokoleń – konsekwentnie go pomijała, w efekcie czego – przeoczyła. Tymczasem to poeta będący jednocześnie sztukmistrzem i równie znakomitym rzemieślnikiem. Posługuje się dystychem, lecz dystychem nierymowanym, a zatem nie rym napędza mechanizm jego wiersza. A jeśli nie rym, to co? Oczywiście przerzutnia, którą twórca posługuje się z precyzją – z jednej strony, zaś z drugiej – z fantazją i finezją. Opisując rzeczywistość w jakiej jest zatopiony po czubek głowy, poeta poniekąd opisuje cały świat. To, co fizyczne okazuje się tak samo istotne, jak to, co meta-fizyczne. Może dlatego wiersz Jerzego Plutowicza to wielka metafora, zaklinająca wszystko, czego wypowiedzieć i nazwać się nie da. Janusz Drzewucki

Dane szczegółowe

Identyfikator produktu
3773557
Tytuł
Światło popołudnia
Liczba stron
58
Wymiary
20 x 14 x 0
Wysokość
14 mm
Długość
20 mm
Nasza cena
23,98 zł
Dziękujemy za Twoją ocenę!
Bądź pierwszy!
Twoja recenzja produktu “Światło popołudnia” będzie bardzo przydatna dla innych użytkowników.
Recenzje produktów są zarządzane przez stronę trzecią w celu weryfikacji autentyczności i zgodności z naszymi wytycznymi dotyczącymi ocen i recenzji.
Dostawa i płatność