Przeklęte Dziecko. Harry Potter. Tom 8. cz. I i II (J. K. Rowling) - tantis.pl
Xi
Ponad 100 000 książek i gier
Dużo promocji
Tania i szybka wysyłka
14 dni na zwrot

Przeklęte Dziecko. Harry Potter. Tom 8. cz. I i II

J. K. Rowling, John Tiffany, Jack Thorne

(okładka miękka)

4/5
Wydawnictwo: Media Rodzina
Liczba stron: 320
Serie: Harry Potter

Produkty powiązane:

Niedostępny
InPost Paczkomat 24/7 12,99 zł
Orlen Paczka 8,99 zł
DPD - Odbiór w Punkcie 12,99 zł
Kurier DPD 12,99 zł
Kurier InPost 14,99 zł
Pocztex Kurier 10,99 zł
Pocztex - punkty odbioru 10,99 zł

Opis

19 lat i 8 historii: „Przeklęte dziecko” to ostatnia z opowieści J.K. Rowling o przygodach czarodzieja-okularnika, przeniesiona przez Jacka Thorne'a i Johna Tiffany'ego na łamy literackie, a przez samego Thorne'a także na deski teatralne w londyńskim West End.

Po niemal dwóch dekadach od rozpoczęcia swojej magicznej drogi Harry Potter urzęduje w Ministerstwie Magii. Czas wypełnia mu ciężka praca i obowiązki rodzinne: Harry ma żonę i trzech synów. Choć codzienność pochłania go niemal bez reszty, nie może uwolnić się od dręczących go demonów przeszłości. Tymczasem jego pierworodny syn Albus staje przed koniecznością rozliczenia się z duchowym spadkiem ojca – a trzeba wiedzieć, że młodzieniec nie ma na to najmniejszej ochoty. Kolejne wydarzenia coraz bardziej zwracają uwagę Harry'ego i Albusa ku przeszłości – muszą wspólnie poradzić sobie z nieoczekiwanym zagrożeniem, którego nadejścia nie sposób przewidzieć.

Dane szczegółowe

Identyfikator produktu 613120
Tytuł Przeklęte Dziecko. Harry Potter. Tom 8. cz. I i II
Autor J. K. Rowling, John Tiffany, Jack Thorne
Wydawnictwo Media Rodzina
Język wydania polski
Język oryginału angielski
Liczba stron 320
Data premiery 2016-10-22
Rok wydania 2016
Wymiary produktu [mm] 205 x 135 x 26
Okładka okładka miękka
Waga Produktu [kg] 0.43
Cena detaliczna 39,00 zł
Nasza cena 30,59 zł
Serie: Harry Potter

Recenzje

4/5
Jak działają recenzje?
5
4
3
2
1

DODAJ RECENZJĘ:

oceń produkt:


Aleksander L.

Klient niezweryfikowany

5/5
| 25-08-2020 | Recenzja zweryfikowana
Bardzo fajna książka, takie spotkanie po latach ze starymi znajomymi :) ciekawie było poczytać o rodzinach Giny, Rona, Hermiony i innych bohaterów, na czele oczywiście z samym Harrym. Nie do końca pasuje do reszty książek, to bardziej fanfik niż pełnoprawna ósma część, ale pod względem treści bardzo ciekawy. Polecam!

Maria J.

Klient niezweryfikowany

4/5
| 18-08-2020 | Recenzja zweryfikowana
Czegoś mi brakowało, chyba za mało Harrego w Harrym :) Potter jest tu postacią drugoplanową, akcja skupia się na jego synie Albusie. To koniec pewnej epoki :) wiadomo, że czas mija, ale czy chociaż w książkach o magii nie można by magicznie zatrzymać czasu? :)

Mieczysław L.

Klient niezweryfikowany

4/5
| 09-08-2020 | Recenzja zweryfikowana
Wszystkie poprzednie książki o Harrym przeczytałem po kilka razy, ale do tej chyba nie będę wracał. Nie pasuje mi forma scenariusza, nie zżyłem się tak bardzo z bohaterami, jak w poprzednich tomach. A może po prostu się zestarzałem? ;) Nie żałuję bynajmniej lektury, ale tak jak mówiłem – dla mnie to jednorazowa przygoda.

Sandra E.

Klient niezweryfikowany

4/5
| 01-08-2020 | Recenzja zweryfikowana
Nie jest to arcydzieło na miarę pierwszych tomów HP, oj nie. Po pierwsze sama forma dramatu, która być może broni się na scenie (nie widziałam sztuki, więc nie mam tu wystarczającej wiedzy), ale w czytaniu „na sucho” zostawia zbyt wiele niedopowiedzeń i za szybko się kończy. Po drugie straciłam trochę sympatii do dorosłego Harry’ego, który zrobił się humorzasty, nie radzi sobie z wychowaniem dzieci i generalnie nie jest tym uroczym czarodziejem, którego pokochałam dawno temu. Ale mimo wszystko – to ciągle Harry

Kasia G.

Klient niezweryfikowany

5/5
| 24-07-2020 | Recenzja zweryfikowana
Harry Potter zaczyna interesować już drugie pokolenie w mojej rodzinie :) Ja i moja siostra wychowałyśmy się na tych książkach i filmach, teraz obie mamy dzieci, które też już zaczynają interesować się Harrym. Oczywiście musiałam przeczytać „HP i przeklęte dziecko” i w odróżnieniu od krytycznych głosów podobało mi się bardzo. Najbardziej przemówił do mnie wątek Harry’ego jako ojca, ukazanie, że nikt nie jest doskonały, a rodzice też są ludźmi i mogą czasem popełniać błędy. Mam ciągle wątpliwości na temat swojej postawy jako matki, a ta książka dodała mi otuchy. Zresztą jak dawniej, kiedy książki o Harrym były magiczną pigułką na wszystkie problemy codzienności :)

Wiktor M.

Klient niezweryfikowany

4/5
| 16-07-2020 | Recenzja zweryfikowana
Największym mankamentem tej książki jest według mnie forma. To scenariusz sztuki teatralnej i ciężko się go czyta w książce, mając w pamięci poprzednie części. Poza tym sam scenariusz bez gry aktorskiej, scenografii, kostiumów nigdy nie będzie w pełni przekonujący. Gdyby napisać go w formie powieści, byłoby świetnie, bo sama fabuła jest bardzo ciekawa i utrzymuje klimat poprzednich części. Polecam przeczytać, być może Wy odbierzecie to wszystko inaczej?

Danuta M.

Klient niezweryfikowany

5/5
| 08-07-2020 | Recenzja zweryfikowana
Harry Potter dorastał razem ze swoimi czytelnikami, więc idąc tym tropem „Przeklęte dziecko” powinni czytać dorośli, i coś w tym jest :) Książka różni się od kanonicznej siódemki tomów, nie tylko formą scenariusza teatralnego, ale też tematyką. Autorka porusza między innymi problemy związane z wychowaniem dzieci, a mianowicie niebezpieczeństwo wynikające z przenoszenia na nie swoich prywatnych marzeń czy planów. Młodzi czytelnicy natomiast zachwycą się przede wszystkim wątkiem Albusa i motywami znanymi z poprzednich części HP. Na pewno niektórzy stwierdzą, że Rowling zbyt mocno oddaliła się od ducha pierwszych tomów i nie jest to już ten sam Harry, ale ja nie należę do tego grona. Przeczytałam z przyjemnością i polecam lekturę Potteromaniakom bez względu na wiek.

Katrina

Klient niezweryfikowany

3/5
| 22-12-2016 | Recenzja zweryfikowana
Harry Potter pokonał już Voldemorta i po ukończeniu szkoły zaczął pracę w Ministerstwie Magii. Wydawać by się mogło, że teraz będzie prowadził spokojne życie. Okazuje się jednak, że wychowywanie dzieci bywa nie raz trudniejszym zadaniem niż walka z Czarnym Panem....

Nostalgiczne dzieło dla fanów Pottera, kolejny gadżet, który ma pomóc w produkcji pieniążków i coś, co po prostu próbuje być podróbką całej serii – właściwie tak mogłabym w skrócie opisać cały scenariusz najnowszej części z najpopularniejszej serii Rowling.
Gdyby to dzieło dane było mi obejrzeć na scenie zapewne uznałabym, że to fajna zabawa dla dzieci, być może nie tylko, na którą nie patrzy się tragicznie, ale też nie jest żadnym dziełem sztuki. Czytając jednak nie byłam w stanie nie zauważyć sporej ilości nielogiczności i innych błędów Harry’ego Pottera i Przeklętego Dziecka.
Już od dawna nie uważam się za fankę serii, mimo, że dość dobrze ją znam: w końcu to między innymi dzięki niej zaczęłam czytać książki w szkole podstawowej. I mając sporą wiedzę na temat uniwersum chcąc nie chcąc przyłapałam autorów na tym, co działo się także w poprzednich częściach: na braku stanowczości w tym, co się tworzy. Jak zwykle w przypadku Pottera bywa ktoś po prostu ma pomysł i postanawia wcisnąć go w świat, mimo, że przy poprzedniej części była już informacja, że tak się zrobić nie da.
Na przykład? Dzieci Pottera czarują poza szkołą, kompletnie bez żadnych konsekwencji; nie mamy też żadnej informacji odnośnie zmiany czarodziejskiego prawa, które by na to pozwalało. Poza tym (niezbyt istotny SPOILER) blizna Harry’ego znów daje o sobie znać, mimo, że w części siódmej Rowling napisała wyraźnie, że już nigdy więcej się nie obudziła. Poza tym jakimś cudem Potter odzyskuje umiejętność rozmowy z wężami co też nie jest wyjaśnione w żaden logiczny sposób. W tej książce potęga miłości i przyjaźni sprawia, że świat nagina własne zasady, bez żadnych konkretnych wyjaśnień, byleby tylko bohaterom się powiodło. Nie muszę chyba mówić, że takie coś nie świadczy dobrze o powieści fantasy?
Przy tym wszystkim nie uważam w żadnym razie, by to była kontynuacja Pottera. Sztuka przypomina bardziej fanfiction, którego autor żeruje na częściach poprzednich. Obserwujemy sporo scen z książek, co moim zdaniem ma na celu po prostu wywołać uczucie nostalgii u czytelnika.
A co z samą, oryginalną historią...?
Cóż, gdyby ta książka była powieścią, a nie sztuką i gdyby nie żerowała tak bardzo na poprzednich historiach to pewnie uznałabym, że to fajna historia o przyjaźni i dorastaniu dwóch chłopców. Niestety, przez powiązania z częścią poprzednią książka nie tylko zżyna z poprzednich pomysłów Rowling, ale na domiar złego kontynuuje coś, co powinno być już na zawsze zamknięte. Harry Potter i Przeklęte Dziecko na siłę chce być powtórką z przygody, jaką wcześniej dostaliśmy od autorki, ale ponieważ tamta historia została już zakończona to najzwyczajniej w świecie jej nie do końca wychodzi. Zwłaszcza, że to scenariusz sztuki, a nie powieść, a co za tym idzie całość poza sceną nie jest pełnym dziełem...
Muszę przyznać, że o ile postacie dziecięce zostały wykreowane... po prostu w porządku o tyle kreacja dorosłych po prostu mnie trochę zawiodła: Potter dalej jest cholernie nijaki, z Rona po prostu zrobił się śmieszek, a Hermiona... dalej jest chyba tą samą Hermioną, tak, jakby te dwadzieścia dwa lata pomiędzy akcją części siódmej, a tą sztuką nigdy nie miało miejsca. Niemniej, po części to rozumiem: to sztuka, nie mamy tu opisów, a to, jak na scenie zostaną odebrani bohaterowie w sporej mierze zależy od samych aktorów.
Trudno mi się czepiać samego stylu pisania, biorąc pod uwagę, że tego tekstu tu po prostu wiele nie ma, ale muszę przyznać, że sposób, w jaki zostały napisane niektóre didaskalia bywa po prostu nieco bolesny. Przykład? Już podaje. Wiatr wieje ze wszystkich stron, na dodatek ostry wiatr – wystarczyło napisać, że Ostry wiatr wieje ze wszystkich stron... Choć wydaje mi się, że słowo ostry też należałoby zmienić. Wiatr może być mocny, albo porywczy, ale ostry...?
Zdecydowanie, nie jestem tym dziełem zachwycona. Polecam oglądać na scenie, jeśli macie taką możliwość i ochotę, ale generalnie nie jest to nic wielkiego: Harry Potter i Przeklęte Dziecko na pewno wywoła uczucie nostalgii u fanów serii i to byłoby na tyle ;) Nie jest to jednak nic tragicznego: sztukę czyta się szybko, historia jest dość zwyczajna, ale trzyma się kupy. Nie sądzę jednak, by była to lektura ważna, czy konieczna.

Michał L.

Klient niezweryfikowany

5/5
| 11-11-2016 | Recenzja zweryfikowana
HARRY POTTER I JEGO SPUŚCIZNA

„Przeklęte dziecko” to jedna z najbardziej wyczekiwanych książek ostatnich lat. Mówię to zarówno z perspektywy swojej, jak i świata w ogóle. Siódmy (i jak zapowiadano ostatni) tom Harry’ego Pottera pojawił się na księgarskich półkach prawie dekadę temu (w Polsce zagościł pół roku później). Po tak długim okresie apetyt fanów i ich oczekiwania były tak rozbudzone, jak obawy. W końcu „dorosłe” książki Rowling okazały się albo co najwyżej poprawne („Trafny wybór”) albo jedynie niezłe (trylogia Cormorana Strike’a), poza tym „Przeklęte dziecko” miało nie być powieścią tylko scenariuszem sztuki teatralnej, a jakby tego było mało autorka Harry’ego miała sprawować rolę bardziej doradczą przy powstawaniu całości, niż faktycznie twórczą. Czy coś takiego mogło się udać? Zdania są podzielone, ale moja odpowiedź – odpowiedź długoletniego fana Pottera – brzmi: tak! Udało się! Może nie idealnie, jednak i tak „Dziecko…” koniecznie powinien przeczytać każdy miłośnik tej serii.

Historia zaczyna się dokładnie w chwili, w której zakończyła ją J. K. Rowling. Dziewiętnaście lat po pokonaniu Lorda Voldemorta Harry Potter, obecnie pracujący jako szef Departamentu Przestrzegania Prawa Czarodziejów, odprowadza swojego syna, Albusa Severusa na pociąga do Hogwartu. Chłopiec zaczyna pierwszy rok nauki w Szkole Magii i Czarodziejstwa, a jego serce pełne jest obaw. Jeszcze w pociągu zaprzyjaźnia się ze Scorpiusem Malfoyem, a już po dotarciu do szkoły, zamiast do Gryfindoru, trafia w mury Slytherinu. To jednak dopiero początek nieoczekiwanych zdarzeń. Albus nie radzi sobie z nauką, ciąży na nim piętno bycia synem Pottera, a jego przyjaźń z synem Draco budzi wiele kontrowersji. Scorpius też nie ma lekko - od lat krążą pogłoski, że Voldemort miał potomka i to jego posądza się o bycie synem Czarnego Pana. Upływ czasu nic nie zmienia. Kiedy obaj są w czwartej klasie, wpadają na szalony pomysł – cofają się w czasie by odmienić losy, nieświadomi do czego może to doprowadzić…
Tymczasem Harry wraz z minister magii, Hermioną, zmaga się z narastającą aktywnością dawnych popleczników Voldemorta, którzy po dwóch dekadach znów zaczynają dawać o sobie znać. Coś wisi w powietrzu, coś bardzo niedobrego, ale co to może być? I co będzie oznaczać dla świata czarodziejów?

Pierwotnie sztuka, której scenariusz właśnie ukazał się po polsku miała być jedynie dodatkiem do serii, a nie jej kontynuacją. Kiedy trzy lata temu ogłoszono, że trwają już pracę nad sceniczną opowieścią, miała ona jednak ukazywać nieznane wątki z dzieciństwa Harry’ego. Potem zmieniono ten zamysł – na szczęście, czy nie, nie mi to oceniać. Mogę powiedzie jedno – cieszę się, że było mi dane przeczytać dalsze losy bohaterów, nawet jeśli zakradło się do nich kilka oczywistości czy błędów.

Sama fabuła stanowi bardziej nawet niż kontynuację swoisty hołd oddany przygodom Harry’ego Pottera. Mamy dalsze losy bohaterów, sam Harry wcale nie odchodzi na dalszy plan, ale kiedy na scenę wkraczają podróże w czasie, historia zaczyna zataczać koło, pojawiają się paralele i rozważania „co by było gdyby…”. Dzięki temu mamy okazję zobaczyć wiele różnych alternatywnych momentów, choćby ten ukazujący jak wyglądałby świat, gdyby Harry zginął, a Voldemort przeżył, a także Snape’a, bez którego chyba nikt nie potrafi sobie wyobrazić magicznego świata J. K. Rowling. Jednakże sam wątek potomka Voldemorta został poprowadzony w sposób zbyt oczywisty i niezaskakujący, a w finalną walkę wkradł się błąd (autorów lub przekładu) – jedna z postaci traci różdżkę i zaraz potem rzuca za jej pomocą zaklęcia. To wszystko jednak można zawsze wyjaśnić, całość w końcu jest scenariuszem, formą dość uproszczoną, która ostateczny kształt osiąga na scenie i dopiero po obejrzeniu całości można mówić o ewentualnych błędach.

Skoro jednak o formie mowa, warto przyjrzeć jej się z bliska, bo to ona wywołuje najwięcej kontrowersji wśród czytelników. Ja jednak absolutnie nie rozumiem narzekań w tym temacie. Jestem wprawdzie przyzwyczajony do scenariuszy i taka prezentacja w moich oczach niczego nie odbiera fabule, nie mniej mamy w literaturze dramaty, nasze szkolne lektury, czy więc ta stylistyka jest współczesnym odbiorcom aż tak obca? Wierzę, że absolutnie nie – i ma nadzieję, że tak jak przed laty „Harry…” ożywił zainteresowanie czytelnictwem, tak i teraz wzbudzi ciekawość sztukami. „Przeklęte dziecko” czyta się w końcu bardzo szybko i przyjemnie. Trudno się od niego oderwać, akcja opowiedziana w iście filmowym tempie wciąga i ciekawi, a postacie, to co ich spotkało (wielu nie ma już pośród żywych, co stanowi dodatkowy bodziec emocjonalny płynący z lektury) i co na nich czeka nie pozostawiają nikogo obojętnym.

I jest też ta niezwykła magia świata Rowling, która nie zmieniła się mimo upływu lat. Jest ten klimat i te miejsca, do których tęskniliśmy. A co więcej są nowości rozbudowujące czarodziejską krainę. Dowiadujemy się więc m.in. szczegółów działania Zmieniaczy Czasu, a także znaczenia pewnej postaci przewijającej się przez prawie wszystkie dotychczasowe książki o Harrym Potterze, na którą nie zwracaliśmy większej uwagi. Brzmi ciekawie? I tak właśnie jest, a to przecież nie wszystko, co czeka na miłośników serii w „Przeklętym dziecku”.

Podsumowując: warto. Naprawdę warto. Może książka nie jest tak złożona, jak dotychczasowe opowieści, a treść szczególnie odkrywcza, ale to wciąż stary dobry „Harry Potter”. Pełen magii, dziecięcej tęsknoty za baśniami, walki o dobro, niebezpieczeństw i przyjaźni. Ster przejęło nowe pokolenie, nie mniej godnie, ramię w ramię z wcześniejszą generacją, kontynuuje tradycję, którą pokochały miliony. Polecam gorąco! I mam wielką ochotę zobaczyć „Przeklęte dziecko” na scenie. To dopiero musi być przeżycie! A przy okazji żywię nadzieję, że za jakiś czas powstanie dziewiąta część serii, w końcu przed Albusem i Scorpiusem jeszcze trzy lata nauki w Hogwarcie.

Dostawa

czas dostawy
koszt
za pobraniem
InPost Paczkomat 24/7
czas dostawy
14. lutego, wtorek
przedpłata
12,99 zł bezpłatna dostawa od 249,00 zł
pobranie
Niedostępne
Orlen Paczka
czas dostawy
14. lutego, wtorek
przedpłata
8,99 zł bezpłatna dostawa od 249,00 zł
pobranie
Niedostępne
DPD - Odbiór w Punkcie
czas dostawy
14. lutego, wtorek
przedpłata
12,99 zł bezpłatna dostawa od 249,00 zł
pobranie
Niedostępne
Kurier DPD
czas dostawy
14. lutego, wtorek
przedpłata
12,99 zł bezpłatna dostawa od 299,00 zł
pobranie
17,99 zł
Kurier InPost
czas dostawy
14. lutego, wtorek
przedpłata
14,99 zł bezpłatna dostawa od 299,00 zł
pobranie
Niedostępne
Pocztex Kurier
czas dostawy
14. lutego, wtorek
przedpłata
10,99 zł bezpłatna dostawa od 299,00 zł
pobranie
15,99 zł
Pocztex - punkty odbioru
czas dostawy
14. lutego, wtorek
przedpłata
10,99 zł bezpłatna dostawa od 249,00 zł
pobranie
Niedostępne
Odbiór osobisty w Bielsku-Białej
czas dostawy
14. lutego, wtorek
przedpłata
0,00 zł
pobranie
Niedostępne
Ładowanie...