Ja, potępiona

Chcesz świętego spokoju? Lepiej unikaj Tartaru!Problemy z komunikacją mogą popsuć nawet najlepszy związek. Beleth, zamiast mnie wysłuchać, zniknął. A ja? Zupełnie "przypadkiem" trafiłam do Tartaru - zaświatów tak strasznych, że nie mają tam wstępu ani diabły, ani anioły. Do Podziemi trafiają najczarniejsze dusze, które nie zasługują nawet na cień radości po swojej śmierci. Nie ma tam kolorów, a doCzytaj więcej

więcej parametrów

O książce

Chcesz świętego spokoju? Lepiej unikaj Tartaru!

Problemy z komunikacją mogą popsuć nawet najlepszy związek. Beleth, zamiast mnie wysłuchać, zniknął. A ja? Zupełnie "przypadkiem" trafiłam do Tartaru - zaświatów tak strasznych, że nie mają tam wstępu ani diabły, ani anioły. Do Podziemi trafiają najczarniejsze dusze, które nie zasługują nawet na cień radości po swojej śmierci. Nie ma tam kolorów, a do jedzenia są tylko ziemniaki.
Nie tak wyobrażałam sobie miejsce, w którym będę mieszkać przez wieczność. Dodajcie do tego starszego brata Śmierci - Charona, owładniętą manią wielkości Elżbietę Batory, która słynęła z kąpieli w krwi dziewic, Kubę Rozpruwacza, Hitlera i Nerona.
Czy uda mi się znaleźć drogę w labiryncie, który otacza Tartar? I gdzie jest Beleth?

Dane szczegółowe

Identyfikator produktu
3715385
Tytuł
Ja, potępiona
Wydawnictwo
Liczba stron
480
Typ okładki
miękka
Data premiery
2026-02-11
Rok wydania
2026
Wymiary
204 x 140
Waga
0.42 kg
Wysokość
140 mm
Długość
204 mm
Głębokość
31 mm
Szerokość
135 mm
Nasza cena
37,59 zł
Powiązane tematy:

Opinie i recenzje książki Ja, potępiona

Dziękujemy za Twoją ocenę!
5,0/5
 
2 oceny
  • 5
  • 4
  • 3
  • 2
  • 1
Recenzje produktów są zarządzane przez stronę trzecią w celu weryfikacji autentyczności i zgodności z naszymi wytycznymi dotyczącymi ocen i recenzji.Jak działają recenzje
Sortuj
Od najwyższej oceny
  • Avatar recenzenta
    Zakup niezweryfikowany
    5.0
     
    2026-06-14Recenzja zweryfikowana
    Sploty okoliczności bywają zaskakujące i całkowicie zmieniające to, czego raczej zmieniać nie chce się. No cóż zapobiec im trudno, a czasem bywa to wręcz niemożliwe. Wystarczy jedno małe nieporozumienie albo brak informacji i dokonuje się nieoczekiwana zmiana. Pogodzić się z sytuacją czy próbować odwrócić sytuację? Jeśli jedno i drugie jest niemożliwe to trzeba znaleźć trzecie wyjście, a gdy go nie ma? Nie pozostaje nic innego jak poruszyć niebo oraz piekło i je znaleźć! Diablica, anielica i … potępiona. Jak na jednego człowieka to trochę dużo, nawet można by rzec, że dużo za dużo. Jednak jest małe, nie takie małe, „ale” i ma na imię Wiktoria. To już powinno wiele powiedzieć lub przynajmniej dać do myślenia, kto był zamieszany w taki obrót spraw czy to naprawdę za wiele. Niebo i piekło było do zniesienia albo nawet więcej niż to, lecz Tartar jest punktem na niecodziennej mapie peregrynacji śmiertelniczki z pewną iskrą nie do przyjęcia. Co jak co, ale tu są potrzebne zdecydowane kroki czyli ucieczka, tyle, że nikt nie uciekł z tego miejsca. Tak, to nie był dobrowolna podróż, trzeba więc być znowu tą, która wyznaczy nowy szlak. Zaprzyjaźnione diabły, aniołowie również, powinni być pomocni w tym temacie, lecz czy będą? Pytanie może powinno być brzmieć co z tego wyniknie, zwłaszcza, iż Tartar to adres obecnego zamieszkania między innymi Nerona, Stalina i Elżbiety Batory. Towarzystwo bardzo mocno kontrowersyjne, a upływ czasu wcale nie podziałał na ich charaktery, i co więcej mordercze zapędy, łagodząco czyli łatwo już było. Pozostaje więc działanie niestandardowe, pomoc Beletha byłaby co najmniej wskazana, ale gdzie on się podziewa? Sprawę należy załatwić po swojemu i trzymać kciuki za powodzenie, gdyż Wiktoria zdążyła podpaść pewnej krwiożerczej damie i chyba nie jedynie jej. Piekło już było, w niebie zamieszanie zrobione, cóż więc pozostało? Tartar pozostał, a główną rolę odgrywa Wiktoria, bohaterka o wielu przymiotach i talentowi do wpadania w kłopoty, za sprawą własnych i diabelskich wpadek. Nowa odsłona perypetii śmiertelniczki i jej diabelskich oraz anielskich znajomych. Podobno gdzie diabeł i jak wiemy już anioł nie mogą sprawić zamieszania tam pojawia się bohaterka spod pióra Katarzyna Bereniki Miszczuk. Tu nie ma miejsca na spokój, chociaż refleksje pojawiają się, lecz dominuje akcja i reakcja, a gdzieś w tle, między wierszami coś o wiele potężniejszego. Doskonała zabawa gwarantowana, dialogom daleko do nudy, a czarny humor jak najbardziej obecny, tak samo jak i ten sytuacyjny. Oprócz głównej bohaterki mamy również całą plejadę postaci, wcale nie anonimowych, ale ich przedstawienie z nowej perspektywy okazuje się naprawdę kreatywne. Zresztą trzeci tom to prawdziwa „jazda bez trzymanki”, tu nie ma czegoś takiego jak „nie da się” i „ nie można”. Owszem da się i można, Katarzyna Miszczuk pokazuje, że nawet niebo i piekło nie są granicą, pozostaje teraźniejsza destynacja bohaterów, ta okazuje się równie intrygująca i daleko jej do tego, czego moglibyśmy przypuszczać. W „Ja, potępiona” nie ma przewidywalności, rozrywka i owszem oraz pewna łamigłówka do rozwiązania, od niej wiele zależy i tu pisarka rzuca wszystkim niezłą zagwozdkę. Czy zostanie rozwiązana? Z pewnością nie jest tak oczywista jak by się wydawało i widać to w fabule, lecz oczywiście na pierwszym miejscu zgodnie z tytułem jest postać skupiająca na siebie uwagę wszystkich i z tej roli nie wychodzi ani na moment. Jak czyta się tę lekturę? Szybko, chociaż chce się wydłużyć, lecz pojawia się nieustannie pytanie „co jeszcze wydarzy się?”, ze śmiechem i bez zbędnych przerw.
    Czy ta recenzja była przydatna?
    00
  • Avatar recenzenta
    Zakup niezweryfikowany
    5.0
     
    2026-02-16Recenzja zweryfikowana
    Czy można jednocześnie należeć do Nieba i Piekła? Czy uczucie potrafi przetrwać śmierć… i kolejną śmierć? Gdzie trafia dusza, która nie pasuje już nigdzie? Po wydarzeniach z Ja, anielica i Ja, diablica wiedziałam jedno — przy tej serii nie ma mowy o spokojnym czytaniu. To historie, które balansują między humorem a dramatem, romansem a groteską, i właśnie dlatego, gdy tylko trzeci tom trafił w moje ręce, od razu zaczęłam czytać. Bo po tym, co autorka zrobiła wcześniej z losem Wiktorii, zwyczajnie nie dało się odpuścić. Musiałam wiedzieć, co jeszcze może jej się przydarzyć… i ile jeszcze razy moje nerwy zostaną wystawione na próbę. Sięgnęłam po tę część nie tylko z ciekawości. Bardziej z potrzeby domknięcia emocji. Poprzednie tomy zostawiły mnie z pytaniami i z bohaterami, których zdążyłam naprawdę polubić, a ja nienawidzę niewiedzy w seriach. W tej części historia robi się dużo mroczniejsza. Wiki trafia do miejsca, o którym nie mówi się nawet w zaświatach. Trafia do Tartaru. I nie jest to ani piekielna wersja kurortu, ani anielska przestrzeń refleksji. To raczej… wieczność bez nadziei. Bez kolorów, bez przyjemności i bez możliwości ucieczki. A najgorsze wcale nie jest samo miejsce. Najbardziej niepokojące jest to, kogo tam spotyka. Autorka wrzuca bohaterkę między postacie historyczne, które budzą skrajne emocje i robi to tak naturalnie, że człowiek łapie się na tym, że jednocześnie jest zaintrygowany i nieswojo zafascynowany. Bo jak zachować się w świecie, gdzie potwory nie są metaforą? Najbardziej wciągnęły mnie sceny, w których Wiki zaczyna rozumieć zasady rządzące Tartarem, a raczej ich brak zasad. To momenty, kiedy humor znika i pojawia się niepokój. Nagle ta historia przestaje być tylko lekką fantastyką, a zaczyna przypominać opowieść o samotności. Bardzo mocne były też spotkania z „mieszkańcami”. Nie przez akcję, ale przez atmosferę. Bo tu nie chodzi o to, co oni robią. Chodzi o świadomość kim byli. Zaczęłam się zastanawiać, czy kara wieczna ma sens, jeśli niczego już nie uczy? Czy można pozostać sobą w miejscu, które odbiera tożsamość? I najważniejsze czy miłość naprawdę jest silniejsza od potępienia? To chyba najbardziej zmienna emocjonalnie część serii. Najpierw śmiech, typowy dla tej historii, sarkastyczny i lekki. Potem niepokój. Następnie autentyczne współczucie dla bohaterki. A na końcu… napięcie, bo nagle okazuje się, że stawka jest wyższa niż wcześniej. Nie ma tu już tylko zabawy konwencją życia po śmierci. Tu pojawia się pytanie o sens kary i przebaczenia. Co podobało mi się najbardziej w tej części serii? Na pewno zmiana klimatu. Autorka nie powiela schematu dwóch poprzednich tomów, zamiast tego zabiera nas w miejsce, które odbiera bohaterce wszystko. Zabiera komfort, pewność siebie i kontrolę. I właśnie wtedy widać ją najlepiej. Podobało mi się też, że relacje między bohaterami przestają być tylko romantyczną przepychanką. W końcu czuć stawkę. W końcu coś może się nie udać. Czy polecam? Zdecydowanie tak, ale pod jednym warunkiem. To książka dla tych, którzy czytali wcześniejsze tomy i zdążyli się z nimi związać emocjonalnie. Bo „Ja, potępiona” nie jest już tylko zabawną historią o życiu po śmierci. To moment, w którym seria dojrzewa. I właśnie dlatego po skończeniu ostatniej strony miałam tylko jedną myśl, że muszę wiedzieć, co będzie dalej.
    Czy ta recenzja była przydatna?
    00
Dostawa i płatność