47 strun. Tom 1

  1 recenzja

Po głośnych Dniach, których nie znamy i Pacjencie, Timothe Le Boucher powraca z zaskakującym thrillerem psychologicznym z elementami grozy.47 strun to najbardziej gęste i ambitne dzieło Timoth Le Bouchera. Opowieść została rozłożona na dwie części i eksponuje hipnotyczny świat, pełen zmysłowych napięć i ucieleśnionych marzeń. Timoth Le Boucher po raz kolejny konstruuje wyjątkowy thriller psychologCzytaj więcej

  • Wydawnictwo: Non Stop Comics
  • Data premiery: 2022-11-23
  • Okładka: twarda
  • Liczba stron: 374
  • Wymiary: 273 x 210
więcej parametrów

O książce

Po głośnych Dniach, których nie znamy i Pacjencie, Timothe Le Boucher powraca z zaskakującym thrillerem psychologicznym z elementami grozy.

47 strun to najbardziej gęste i ambitne dzieło Timoth Le Bouchera. Opowieść została rozłożona na dwie części i eksponuje hipnotyczny świat, pełen zmysłowych napięć i ucieleśnionych marzeń. Timoth Le Boucher po raz kolejny konstruuje wyjątkowy thriller psychologiczny, w którym porusza obsesję i relacje z innymi, przywołując jednocześnie dzieła znanych twórców, takich jak Stanley Kubrick, David Lynch, Naoki Urasawa czy Suehiro Maruo.

Dane szczegółowe

Identyfikator produktu
3313984
Tytuł
47 strun. Tom 1
Wydawnictwo
Język
polski
Język oryginału
hiszpański
Liczba stron
374
Typ okładki
twarda
Wydanie
I
Data premiery
2022-11-23
Rok wydania
2022
Kraj pochodzenia
Polska
Wymiary
273 x 210
Waga
1.4 kg
Wysokość
210 mm
Długość
273 mm
Głębokość
34 mm
Liczba elementów zakres
Do 49
Szerokość
202 mm
Nasza cena
123,99 zł
Symbol produktu:
9788382304060

Opinie i recenzje książki 47 strun. Tom 1

4,0/5
 
1 recenzja
  • 5
  • 4
  • 3
  • 2
  • 1
Recenzje produktów są zarządzane przez stronę trzecią w celu weryfikacji autentyczności i zgodności z naszymi wytycznymi dotyczącymi ocen i recenzji
RecenzjeNajnowsze
Jak działają recenzje
  • Michał L. Klient niezweryfikowany
    4.0
     
    2022-12-03Recenzja zweryfikowana
    OBLICZA MIŁOŚCI

    Widzę „Le Boucher” na okładce, biorę w ciemno. Kupił mnie „Dniami, których nie znamy”, kupił „Pacjentem” no to jest pewien, że kupował będzie dalej. Bo ta wrażliwość, ta estetyka, to jego podejście wybitnie mi leży i z każdym kolejnym albumem tylko się w tym wszystkim umacniam. I wybitnie leży mi też „47 strun”, tematycznie rzecz dziwna, ale jak zawsz zaskakuje – pozytywnie – kryjąc w sobie masę emocji, intrygujących wątków, uczuć i jakiejś takiej siły wyrazu, że nie da się oderwać. A przy czterystu stronach niemal to jednak ma spore znaczenie.

    Chłopak spotyka dziewczynę. Chłopak… nie ma zbytnio ochoty poznawać dziewczyny. A potem spotyka kolejną, i jeszcze jedną, i jeszcze. Jedna jego bogata, druga wydaje się szarą myszką, kolejna potrzebuje pomocy z rowerem, jeszcze jedna stara się do niego zagadać. Przy żadnej się nie zatrzymuje, żadna go nie interesuje. Chłopak nie ma pojęcia, że to jedna i ta sama dziewczyna. A raczej istota, która może zmieniać dowolnie wygląd i chce się do niego zbliżyć, chce znaleźć formę idealną, by zdobyć tego swojego ukochanego. Czy to w ogóle będzie możliwe?

    Trzepnął mnie Le Boucher swoim pierwszym wydanym u nas komiksem, sieknął konkretnie przez łeb i chociaż jeszcze wtedy nie zdawałem sobie sprawy, jak to mnie walnęło, potrzebowałem na to czasu, przetrawienia, przemyślenia, już drugi jego album zdzielił mnie po czaszce od pierwszych chwil. I to okładanie mnie kontynuuje w „47 strunach”. No ale czym konkretnie tak mnie to poniewiera? Czym wali? I czym przeciąga w te i we w te?

    A no różnymi rzeczami. Ta najważniejsza to psychologia, to zanurzenie się w ponure, połamane umyły. Czy grzebał w zwojach mózgowych człowieka, który budził się we własnym ciele raz na jakiś czas i za każdym razem coraz później, próbując z tym walczyć i jednocześnie kochać, czy pisał o ofierze działań bandziora, która równie dobrze mogła być samym zbrodniarzem, a może nawet ofiarą zajmującej się nią pani psycholog, robił to w imponującym stylu. Niby to było, niby proste przecież, a jednak nurzał się w tym wszystkim, w całym tym brudzie i odnajdywał w nim rzeczy, które wcale oczywiste nie były. Ale za to jakże frapujące. A że temu poświęcał najwięcej czasu, wychodziło to opowieściom jak najlepiej. I wychodzi tym razem.

    Poza tym Le Boucher to specjalista od thrillerów. Od intrygujących i inteligentnych fabuł, jakich w thrillerach najczęściej brak. A u niego są. I to są za każdym razem. Mamy zagadki, mamy często napięcie, niepewność… I to jest świetne. A teraz dochodzi jeszcze fantastyka – nie mówię, że wcześniej jej nie było, bo w pewnym stopniu w „Dniach” ją mieliśmy, ale teraz jest na całego, jest inna, a jednocześnie komiks nie zatraca swojej życiowości, swojej obyczajowości, swojego dramatyzmu i elementów bliskich czytelnikowi. I przy okazji jest iście epicki, rozpisany i rozrysowany (a rysunki to udane, sterylna, czysta kreska, unikanie czerni plus prosty kolor i realizm dają nam coś, co najbardziej w oko wpada, gdy już w to wsiąkniemy) na niemal czterysta stron. A to przecież dopiero pierwszy tom.

    Super rzecz. Na sam koniec roku, na Gwiazdkę, świetny prezent dla czytelników z ambicjami, lubiących niebanalne opowieści graficzne. Znów Le Boucher kupił mnie na całego. I tym razem pozostawił z jeszcze większym poczuciem niedosytu.
Recenzje
Każdą z recenzji weryfikujemy na trzy sposoby:
  • Klient zweryfikowany
    Autorzy recenzji z tym oznaczeniem są naszymi klientami. Kupili ten produkt w sklepie tantis.pl.
  • Klient niezweryfikowany
    Autorzy recenzji z tym oznaczeniem są naszymi użytkownikami, ale nie możemy potwierdzić, że kupili ten produkt w sklepie tantis.pl.
  • Recenzja Zweryfikowana
    Potwierdzamy, że prezentowana opinia może dotyczyć danego produktu i zawiera elementy jego recenzji.
Dostawa i płatność
Udostępnij produkt
Wstaw link na:
lub skopiuj link
Dodano do koszyka